Lwów

Kolejna nasza wyprawa na Ukrainę odbyla sie w dniach 30 kwietnia i 1 maja. Tym razem cel byl jeden – Lwów. To miasto można widziec wiele razy, ale za każdym odkrywać na nowo. Ekipa „rotarians & friends” była niewielka, kilku zamojskich rotarian oraz przyjaciele Andrzeja Bednarza i moi. My dwaj więc jako hm… bywalcy Lwowa, stalismy sie przewodnikami i podzielilismy naszą wyprawę na osobne, różniace się zainteresowaniami dwie grupy. Siłą rzeczy więc mogę napisać co moi podopieczni i ja sam tym razem widzielismy. Niedzielne popołudnie po dotarciu do Lwowa moglismy poświęcić na zasadnicze, najwazniejsze obiekty Starego Miasta.

Obejrzeliśmy więc rynek z ratuszem, przetrząsneliśmy wszystkie pierzeje poświęcając dluższą chwilę „czarnej kamienicy” (1566-1589).Po raz kolejny udało mi się odnależć w jednej z kamienic (nie zdradzę w której) rewelacyjne, chyba XVIII-wieczne polichromie przedstawiajace jaskółki na błękitnym niebie, zaniedbane ale jeszcze dobrze czytelne. Kolejnym obiektem byla cerkiew Wołoska, w ktorej najdłuższą chwilę poświęciliśmy kaplicy Trioch Swiatyteliw – Trzech Świętych. Ta renesansowa kaplica o bizantyjskich cechach zbudowana zostala w latach 1584-1591 zanim jeszcze powstala wlasciwa cerkiew.(fot.3001-019 – portal). Po drodze do kościoła dominikanów obejrzelismy basztę prochową i arsenał królewski. Kościoł jak zwykle zachwyca wszystkich „płynącym” miękkimi liniami frontonem (fot. 3001-010). Barokowe wnętrze kryje różne niespodzianki, w tym marmurowy nagrobek hrabiny Józefy Dunin -Borkowskiej dłuta Bertela Thorvaldsena (1816), autora pomników ks. J. Poniatowskiego i M. Kopernika w Warszawie.(fot.3001-009).

Kolejnym naszym celem była katedra ormiańska (1356-1363) i … rewelacja – mogliśmy wejść do środka, podziwiać kopułę, strop i czytać epitafia napisane XVII-wieczną polszczyzną. Zwiedzanie zakończylismy w Katedrze Łacinskiej nie opuszczając oczywiście dwóch kaplic – Boimow (1609-1615) i Kampianow (przełom XVI i XVIIw.).Zwróciliśmy tam uwagę na piękny nagrobek Katarzyny z Ossolińskich Jabłonowskiej, dzieło H.Witwera z 1806 roku (fot. 3001-011). Czas był już póżny, pozostalo nam się więc przygotować do opery, w której spektakl stanowił pretekst tegorocznego wyjazdu. Tym razem w repertuarze trafiliśmy na „Kapmen”(fot. 1001-0013 i 1001-007), a przy okazji moglismy obejrzeć słynną kurtynę „Parnas” H. Siemiradzkiego (fot. 1001-008). Wieczor spędziliśmy przy kolacji przygotowanej jak zwykle elegancko w hotelu Hetman, który to gościł nas nie po raz pierwszy.

Dzien drugi to oczywiscie cmentarze Łyczakowski i Orląt Lwowskich. Ktoś z nas był tam po raz pierwszy, ktoś po raz kolejny, ale zawsze wobec ogromnej ilości nagrobków, odnajduje się coś dla siebie nowego. Chodżby te trzy pomniki jakie przedstawiam na fot. 1001-001, 1001-006 i 1001-005. Po powrocie do centrum „trafiliśmy” na kosciół i klasztor bernardynów. Ten leżący kiedys za murami miejskimi ufortyfikowany zespół (fot. 1001-002) do dziś zachwyca swoim ogromem i wysoką klasą barokowej architektury. Początki kościoła sięgają epoki renesansu (1600r.- Paweł Rzymianin) ale prace, łącznie z wyposażaniem wnętrza (fot. 1001-003) trwały do połowy XVIII wieku. Zostal nam jeszcze krótki spacer po starówce, rzuciliśmy okiem na miejski arsenał , dzielnicę żydowska oraz kościoł jezuitów z lat 1610-1630 (fot. 1001-004).W przykościelnym klasztorze mieszczą się szkoły, a sam kościoł jest zamknięty dla zwiedzających. Rosyjskojęzycznych informacji udzielała nam sympatyczna szkolna woźna , która w tym czasie pełniła swój świateczny , 1-majowy posterunek.

Pozostała nam chwilka czasu na dobrą kawę w kaferterii przy Katedrze Łacinskiej polecam gorąco amatorom kawy to miejsce. Innej tak dobrej kawy nie znalazłem choć pewnie jeszcze są inne kafejki z czymś, co można nazwać kawą. Tuż po tym cała grupa zwarła szeregi (fot.3001-012), by po krótkim ale ważnym (dla juz wtajemniczonych) postoju w Żółkiewce wrócić do Zamościa. Cała wyprawa była świetnie zorganizowana przez rtn. Ryszarda Łuczyna i rtn. Janusza Nowosada za co gorące dzięki !! Do zobaczenia we Lwowie, do zobaczenia we Lwowie… Następna wyprawa szykuje się na wiosnę 2007r i obejmie nie tylko Lwow ale o tym wkrótce.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

This will close in 0 seconds